XXIX Tydzień Kultury Chrześcijańskiej 13 października 2013

Archiwum » XXIX Tydzień Kultury Chrześcijańskiej 13 października 2013

„O Bogu, Który zamieszkał w słowach”

 

 W niedzielny wieczór 13 października 2013 r. na Małej Scenie Teatru Polskiego w Bielsku-Białej Komnata zaprezentowała kolejną odsłonę Tryptyku „O Bogu, Który zamieszkał w słowach, obrazach, dźwiękach”. Tym razem zaproszeni goście poprowadzili licznie zgromadzoną publiczność szlakiem myśli ks. prof. J. Tischnera. 

 Pomysł na takie spotkanie zrodził się z mojego poszukiwania słów godnych i ważkich. Można je znaleźć właśnie u ks. prof. J. Tischnera, bo u niego słowa naprawdę coś znaczą. Ubierają się w zdaniach w sensowną gęstość. Sądzę, że mieszka w nich Bóg, bo płyną z umiłowania człowieka, niosą go ku wolności i odziewają nadzieją. Jest też w nich sporo humoru i dystansu, które są dla człowieka szansą na pokorę, cnotę prawie wymarłą… 

Na przewodników tej niezwykłej wędrówki poprzez słowa wybrałam ludzi mocno związanych z ks. Tischnerem. Najpierw na scenie pojawili się uczniowie z Zespołu Szkół im. ks. prof. J. Tischnera w Ligocie. Przygotowali oni pod opieką Grażyny Kluz i Lucyny Machalicy dramę pt. „Wolnym jest się tylko wtedy, gdy się tego chce”. W brawurowy sposób poprowadzili widzów na wyprawę ku wolności. Ze sceny padały wielkie słowa, które z mocą, a zarazem delikatnie, bez narzucania się trafiały w serca. „Być zniewolonym znaczy zawsze być samotnym. Wyzwolenie człowieka zaczyna się od wewnątrz. Nie mogłoby się jednak zacząć, gdyby człowiek nie spotkał obok siebie wolności innego i gdyby się nią nie zachłysnął. Wolność nie wchodzi w człowieka po przeczytaniu książek. Wolność przychodzi po spotkaniu drugiego wolnego człowieka. Kiedy niewolnik spotyka człowieka wolnego albo go za tę jego wolność znienawidzi, albo sam staje się wolnym” - cytowali z przejęciem swojego patrona uczniowie. Nie zabrakło też tańca, podczas którego gimnazjalistki w zestawionych kontrastowo, czarnych i białych strojach z wdziękiem pokazały ludzkie „błądzenie w żywiole dobra, prawdy i piękna”, walkę dobra i zła o człowieczą duszę, o jej wolność właśnie. 

Pośród kilku zaprezentowanych przez chór piosenek zwracała uwagę ta kipiąca przekonaniem o własnej godności, gdy mała dziewczynka - Zosia na pytanie: „Kto się najbardziej na świecie udał Panu Bogu?” z gracją odśpiewywała: „ No, chyba ja, no chyba ja, no chyba właśnie ja.” Z Tischnerowską myślą o ślebodzie pięknie współgrał utwór Marka Grechuty pt. „Wolność”. Wykonał go z dojrzałością rzadką w tym wieku gimnazjalista, jakby doroślejszy na tę okoliczność za sprawą eleganckiego garnituru. „A wolność - to królestwo dobrych słów, mądrych myśli, pięknych snów, to wiara w ludzi. Wolność - ją wymyślił dla nas Bóg, aby człowiek wreszcie mógł w niebie się zbudzić”- śpiewał, w zdradzającej jego niezależność muszce, Wojtek z Ligoty.

Wreszcie na scenie pojawił się porywający duet młodych aktorów, wcielających się w role księdza Tischnera i babci Krzysi. Sprawnie posługując się gwarą i żonglując dowcipem zawartym w listach odgrywanych bohaterów, Karolina i Mateusz rozprawiali o dobrobycie. Co chwilę wzbudzali śmiech na widowni, a jednocześnie przemycali refleksję o grzechu zawiści. Najgłupszym, jak twierdził z właściwą sobie swadą Tischner, bo nie ma z niego żadnej przyjemności. 

Na zakończenie młodzież obdarowała publiczność pięknymi papierowymi rulonikami z najcenniejszymi myślami o wolności. Doskonale rozumiejąc, że „wiara rodzi się ze słuchania”, a „nadzieja czeka na słowo” Tischnerowska szkoła podzieliła się doświadczeniem chodzenia ścieżkami swojego patrona.

 Kiedy patrzyłam na występ młodych z Ligoty zrodziła się we mnie refleksja, że  młodość kocha się w wolności. Na jej skrzydłach buduje marzenia. Co z tą wolnością dzieje się, gdy dorastamy? Co z nadzieją i z wiarą? Co ze słowami, w które wierzyliśmy? Wyzwania zawarte w tych pytaniach podjął gość z Krakowa. Na scenie, na tle barwnej dekoracji okraszonej cytatami z Tischnera pojawił się Wojciech Bonowicz - poeta, publicysta, autor książek o księdzu profesorze. Rozpoczął od niezwykle ważnego stwierdzenia, że Bóg naprawdę i bez reszty zamieszkał w słowach. Bo Słowo stało się ciałem i Bóg nigdy się z tego nie wycofa. W jego słowach nie ma przemocy, jest zaproszenie, wołanie, uwodzenie, ale nie ma przymusu. Pozostawia człowiekowi wybór, do niczego nie przymusza. Z Bogiem można się spotkać poprzez słowo, gdyż nieustannie podejmuje on rozmowę z człowiekiem, jak osoba z osobą, i dialogu wolności od niego oczekuje. Bonowicz podkreślał, że żyjemy w czasach, kiedy słowo jest zagrożone i często się nim manipuluje. Tym bardziej jesteśmy wezwani do troski o nie, by przynosiło prawdę i prowadziło człowieka ku godności, do której został przez Stwórcę powołany. Od naszych wyborów naprawdę wiele zależy. Zwłaszcza ważna jest decyzja nie tyle jak żyć, ale z kim żyć. Bonowicz wyraził też swoją wdzięczność młodzieży i nauczycielkom ze szkoły Tischnerowskiej za piękną lekcję o wolności.

 Na zakończenie dziękując gościom z Krakowa i z Ligoty, zaproponowałam publiczności, byśmy się spotkali za rok - bardziej wolni. Obdarzona tego wieczoru tak wieloma przeżyciami i słowami zaczynam budowanie wolności od siebie. „Wolnym jest się tylko wtedy, gdy się tego chce.” Chcę.

 

 

Sabina Janica-Wojaczek

inspiratorka Tryptyku 

„O Bogu, Który zamieszkał w obrazach, słowach, dźwiękach”